X

Czego szukasz?

Jak rzuciliśmy wszystko i pojechaliśmy na narty
16 marca 2019|Podróże

Jak rzuciliśmy wszystko i pojechaliśmy na narty

Zawód który z Bogusią wykonujemy niezmiernie kochamy, ale sprawia, że czasami brakuje nam czasu na najprostsze rzeczy. Nie jesteśmy pracoholikami lecz nienormowany czas pracy powoduje, że cały czas jesteśmy online, in touche, itd. 😉 Ciężko nam wybrać konkretną datę na wyjazd, wywczas lub wypoczynek. Tym bardziej było nam niezwykle miło, kiedy Hotel Premium Wisła zaprosił nas w swoje gościnne progi. Ale zacznijmy od początku.    
Wypad narciarski
    Było szare lutowe przedpołudnie, nic nie zapowiadało że dzień potoczy się w jakimś fajnym kierunku. Codzienne obowiązki, dzieciaki co prawda zdrowe, ale wróciły już z przedszkola i nie przestawały się kłócić. Co ja będę Wam tłumaczyć, dzień jak co dzień 😉 Wszystko jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki zmieniła wiadomość, że Hotel Premium Wisła podgląda nasze media społecznościowe i zaprasza na krótki wypad narciarski. Z takiego zaproszenia musieliśmy skorzystać.    
Spokojne otoczenie i klasyczny design
  Ogarnęliśmy całą bieżącą pracę i skierowaliśmy się w kierunku Wisły. Nie ukrywamy, że lubimy tę miejscowość, jest dosyć kameralna w stosunku do innych zimowych ośrodków narciarskich usytuowanych w Polsce. Czas podróży z Warszawy nie przekracza 5 godzin, a bliskość innych baz narciarskich (Szczyrk, Ustroń) sprawia, że nie da się tam nudzić.  
Na miejscu
  Na miejsce dotarliśmy późnym popołudniem, okazało się że hotel usytuowany jest w spokojnej części miasta z widokiem na Wisłę, Ustroń i dobrze widoczne pasma gór. Z miejsca zameldowaliśmy się w przytulnym pokoju o klasycznym designie, bez zbędnego przepychu. Zosia od razu „zainstalowała” się w Sali zabaw i ganiała się z młodszymi kolegami i koleżankami. Co prawda dzieci były młodsze, ale Zocha doskonale odnajduje się jako „przewodnik stada” 😉 Dowiedzieliśmy się także, że Hotel ma w ofercie zajęcia z animatorem z których nasza pociecha skrzętnie skorzystała. Po szybkim rozpakowaniu czym prędzej popędziliśmy na obiadokolację w formie bufetu. Było kilka dań do wyboru, coś mięsnego, wege, zupa, sałatki i coś słodkiego. Kiedy byliśmy już uśmiechnięci i najedzeni mogliśmy śmiało skoczyć na nocne zjeżdżanie. Na szczęście w Wiśle jest kilka ośrodków narciarskich oświetlonych po zmroku 😊    
Los miał inne plany
  Trochę emocji było, ponieważ Zosia stawiała swoje pierwsze kroki na nartach, ale poradziła sobie dzielnie. Co prawda stwierdziła, że Pan instruktor był średni i jak to powiedziała „Chyba był stary, bo mówił jak robot” 😉 Po całym dniu atrakcji zmęczeni drogą i nartami chcieliśmy jak najszybciej dostać się do hotelu Premium. Niestety los miał inne plany, kiedy odjechaliśmy od stoku na odległość kilkuset metrów samochód zarzęził i stanął. Okazało się, że odmówił posłuszeństwa i dalej nie ma zamiaru jechać. Spędziliśmy dwie upojne godziny w zepsutym samochodzie puki nie przyjechała laweta. Następnego dnia w dowiedzieliśmy się, że nasz hotel posiada własnego busa i mógł po nas przyjechać. Polecam zatem w razie podobnej sytuacji zadzwonić do miejsca waszego noclegu i zapytać czy nie mają podobnej usługi.  
Błyskawiczne postępy
  Następnego dnia pospaliśmy trochę dłużej dzięki świeżemu górskiemu powietrzu. Po solidnym śniadaniu w formie bufetu, w którym codziennie jest kilka propozycji ciepłych ciepłych i moc zimnych dodatków: wędlin, serów i sałatek, skierowaliśmy się dalej szlifować umiejętności narciarskie. Zosia i Bogusia robiły błyskawiczne postępy, dla Bogusi był to dopiero 2 sezon narciarski. Natomiast ja jeżdżę od dziecka i mogłem obrać trochę bardziej skomplikowane trasy. Wieczorem postawiliśmy na relaks w hotelowym SPA, a Zosia poszła na zorganizowany seans, który odbywał się w jednej z sal konferencyjnych. W razie ochoty na trochę aktywniejszy wypoczynek mogliśmy skorzystać z sali bilardowej lub stołu pingpongowego.  
Kulinarny zawrót głowy
  Kolejne dni mijały nam na jeździe na nartach i odpoczynku w gościnnych progach Hotelu Premium. Mimo dodatniej temperatury na zewnątrz trasy narciarskie były świetnie przygotowane, a śniegu nie brakowało. Oprócz bardzo dobrych śniadań i obiadokolacji zdecydowaliśmy się sprawdzić kartę menu w Restauracji „T-Bone”. Lokal rekomendowany jest przez „Żółty przewodnik” Gault & Millau, co było dobrym prognostykiem. Zapowiadał się kulinarny zawrót głowy. Karta składa się w większości z dań kuchni polskiej z wykorzystaniem najlepszych lokalnych składników. Jednak jak sama nazwa wskazuje, wzbogacona o amerykańską lub argentyńską wołowinę. Wieczorna kolacja była naprawdę udana.  
Na deser miejsca zabrakło
  Zosia zjadła naleśniki z czekoladową śliwką i pognała z dzieciakami bawić się w sali zabaw. My natomiast na przystawkę wybraliśmy klasyki tatara wołowego z anchois i śledzia pod pierzynką z kiełkami rzodkiewki. Na drugie danie wybraliśmy solidne porcje wołowiny z nadzieją, że po całodziennym narciarskim szaleństwie kolacja nie pójdzie nam w boczki 😉 Ja wybrałem steka T-bone, czyli dwa kawałki mięsa polędwicy i rostbefu połączone kością w kształcie litery T. Bogusia zamówiła wiślańskiego burgera z plastrami boczku, oscypka i ogórka kiszonego. Stek był zgodnie z moim zamówieniem średnio wysmażony, soczysty z dodatkiem aromatycznego sosu i gratin z pieczoną szalotką. Bogusi burger…co ja Wam będę mówił, wyobrazicie sobie 200 g grillowanej wołowiny, chrupiący boczek, lokalny oscypek. Do tego kieliszek dobrego wina, piękny widok za oknem, nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Na deser miejsca zabrakło, chociaż domowy sernik czy fondant czekoladowy spoglądał z karty i nęcił, nie daliśmy się z Bogusią przekonać.  
Wrócimy tu jeszcze nie raz
  Następnego dnia spakowaliśmy się, pożegnaliśmy z przemiłą obsługą oraz  ze znajomymi którymi poznaliśmy w trakcie pobytu. Zosia natomiast zabarykadowało się w sali zabaw i nie chciała go opuścić. Dopiero kiedy zagroziliśmy, że pojedziemy bez niej skapitulowała. Z całego serca możemy polecić Hotel Premium w Wiśle oraz takie 3 dniowe wypady narciarskie. Zośka przez te kilka dni nauczyła się podstaw tego sportu. Liczymy że w przyszłym roku będzie już śmigała jak zła. Żal nam było opuszczać powiat cieszyński ale postanowiliśmy sobie, że wrócimy tu jeszcze nie raz 🙂   Polecam Wam również oferty, które aktualnie proponuje Hotel Wisła Premium w bardzo przystępnych cenach:        

Hotel Premium Wisła

Kopydło 20, 43-460 Wisła +48 33 855 38 09 recepcja@hotelpremium.pl

Udostępnij!

Sprawdź również
18 listopada 2016|Kulinaria

Praca kucharza od kuchni

Praca kucharza od kuchni Z dotychczasowych materiałów opublikowanych na stronie mogłoby wynikać, że zajmuje się głównie kulinarnymi wyprawami i odkrywaniem..

Przejdź do wpisu
18 listopada 2016|Kulinaria

Kuchnia pierwszej Rzeczypospolitej

Kuchnia pierwszej Rzeczypospolitej Kapłony, pardwy, bawoły i żubry – tym żywili się nasi przodkowie na szlacheckich dworach. Zobacz, co jeszcze..

Przejdź do wpisu
Wyciskarka wolnoobrotowa
16 lutego 2019|Testy/Recenzje

Wyciskarka wolnoobrotowa 4Swiss BM 105-Recenzja

Dzisiaj opowiem Wam dlaczego wyciskarka wolnoobrotowa 4Swiss BM 105 to najlepszy z możliwych wyborów. Pierwszą istotną kwestią jest silnik o mocy 400 W (to największa moc na polskim rynku wyciskarek).

Przejdź do wpisu