menu

Pozwólcie dzieciom gotować!

Nie wyganiajcie waszych pociech z kuchni. Gotowanie to najprostszy sposób by nauczyć je przydatnych w życiu umiejętności.

 

Pretekstem do napisania tego tekstu była obserwacja jaką zrobiłem podczas kulinarnych warsztatów z dziećmi. Maluchy, choć często nie potrafią jeszcze dobrze utrzymać widelca, są jedną z najwdzięczniejszych grup, które miałem okazje uczyć gotowania. Pozwólcie dzieciom gotować one świetnie odnajdują się w kuchni, nie straszne są im nawet monotonne prace, a wiedzę na temat gotowania chłoną lepiej niż świeża bagietka oliwę. Mimo to, dzieci przeważnie są w kuchni pomijane. Boimy się, że przetną się nożem, spadną z dostawionego do blatu krzesła, rozsypią mąkę, wyleją olej. Oczywiście, jest w tym sporo racji.  Choć sam wychowałem się w domu, gdzie obowiązywał wyraźny podział kulinarnych obowiązków, wiem, że gotowanie z dziećmi nie jest powszechną praktyką. Niestety, przez to wiele osób wychodzi z domu rodzinnego, nie umiejąc nawet usmażyć jajecznicy.

 

Żonglowanie amarantusem kontra placki cioci Unrry

 

Jeśli nie wynieśliśmy z domu umiejętności przyrządzania jedzenia i gotowania chcielibyśmy uczyć się od podstaw, czeka nas nie łatwe zadanie. Jeśli wierzyć blogerom kulinarnym, zdrowy posiłek nie może obejść się bez amarantusa, jarmużu  i owoców goi. Niezależnie od tego, czy dolega wam alergia pokarmowa czy nie, każdy przepis powinien być wolny zarówno od laktozy, jak i glutenu. Takie receptury nie zachęcają do gotowania nawet mnie, a gdy widzę kolejny przepis z super modną ostatnio kaszą jaglaną to mam ochotę pociąć sobie język tępą żyletką.  Nie mam nic przeciwko amarantusowi, ale dlaczego żonglujący nim kucharze muszą dodawać go nawet do schabowego?  Nic dziwnego, że po przeczytaniu listy składników takich receptur większość osób rezygnuje z nauki gotowania na zawsze.

Na myśl o tego rodzaju kulinarnych wynalazkach chętnie powracam do rodzinnych przepisów mojej babci. Są one kulinarnym przeciwieństwem amarantusowego szaleństwa -fantastycznie proste, niezwykle smaczne, dość tradycyjne. Przepisem, który pokazuje to najlepiej są nasze rodzinne placuszki owsiane. Po II Wojnie Światowej moja babcia wyspecjalizowała się w smażeniu placków z płatków owsianych. Administracja Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy (UNRRA) dostarczała owe płatki do Polski w ogromnych ilościach, a babcia potrafiła wyczarować z nich najwspanialsze owocowe placki. Choć „ciotka Unrra” odeszła od nas 1948 roku, to na jej placuszkach (o dziwo bez amarantusa i syropu z agawy!) wychowały się dwa pokolenia mojej rodziny, a wkrótce wychowa pewnie trzecie. Wszystko to, dzięki przekazywaniu kulinarnych sekretów między pokoleniami.

 

I wcześniej, tym lepiej

 

Moje córki zacząłem zaznajamiać z kuchnią od momentu, gdy tylko zaczęły samodzielnie siedzieć. Wraz z żoną dawaliśmy im produkty, którymi bez obaw mogą się bawić. Początkowo całe godziny spędzały na zabawie marchewką, plasterkiem szynki, ogórkiem. Gdy podrosły, mogły już samodzielnie zagniatać ciasto, mieszać surówkę, a nawet (choć z naszą pomocą) kroić warzywa czy ubijać białka. Oczywiście, początkowo takie zabawy mają na celu jedynie zajęcie czymś dzieci i oswojenie ich z wyglądem, kształtem czy fakturą używanych w kuchni produktów. Nie nastawiajcie się na to, że uda się go wyszkolić na darmową pomóc kuchenną w ciągu tygodnia. O ile wasze dziecko nie urodziło się kulinarnym geniuszem, to zapewne w wieku dwóch lat nie przyrządzi wam kotletów w sous vide.

 

Pozwólcie dzieciom gotować

 

Dzieci lubią się uświnić

 

Do nauki gotowania z dziećmi będzie potrzebowali czasem sporo cierpliwości.  Zdarzyć się może, że raz czy dwa będziecie chcieli z bezsilności wbić zęby w ścianę. Początkowo wasze będą rozrzucały jedzenie, brudziły siebie czy podłogę.

Mówiąc wprost – dzieci lubią się uświnić. Czasem będziecie musieli także sprawdzać, co wasi smakosze próbują wsadzić sobie do ust i czy nie używają ich do mieszania surowego ciasta na naleśniki. O ile tylko nie owiną sobie głowy folią spożywczą, lub nie zapragnął uczyć się żonglowania nożami, będą w miarę bezpieczne.

Bałagan jest zresztą naturalną częścią procesu nauki. Dzieci, niestety dla was, lubią poznawać przedmioty niszcząc je i brudząc. To nie  złośliwość, tylko żyłka małych odkrywców. Odkrywców, po których czasem trzeba posprzątać, ale wierzcie mi, że każdy wysiłek włożony we wspólne gotowanie zwyczajnie się wam opłaci. Pamiętajcie, że w ten sposób dziecko uczy się nie tylko gotowania, ale także podstawowego podziału domowych obowiązków, wedle którego każdy z domowników ma swoje zadanie do wykonania i każdy odpowiedzialny jest za efekt końcowy wspólnej pracy.

 

 

Jedzenie nie spada z nieba

 

Gotowanie z dziećmi to nie tylko nauka podstawowych umiejętności kulinarnych. Żyjemy w świecie, w którym coraz więcej żywności nie przypomina już produktów, z których powstało. Odkrycie, że chipsy pochodzą z ziemniaków, a marchew nie przyjeżdża z fabryki na styropianowych tackach może być niespodzianką, nie tylko dla trzylatka.  Przekazywanie rodzinnych tradycji kulinarnych uczy, że jedzenie to nie coś co spada z nieba w foliowych workach, ale coś co wymaga wysiłku przy jego przygotowaniu. Takie podejście uczy szacunku do cudzej pracy i odróżnia kuchnię tradycyjną od jej nowoczesnego wydania, w którym brak jest kontaktu między tym, kto przyrządza posiłki, a tym, kto je potem je.

Warto nauczyć nasze pociechy, że dobre jedzenie, tak jak placki „ciotki Unrry” może być zrobione z wydobytych z czeluści lodówki produktów i nadal smakować wybornie. Jeśli z całego mojego wywodu mielibyśmy wybrać jedną rzecz, którą warto przekazać naszym pociechom, to warto nauczyć je, że w samej potrawie liczy się to, ile włożyliśmy serca i wysiłku w jej przygotowanie, a nie ile egzotycznych dodatków udało nam się w niej zmieścić.

 

Pozwólcie dzieciom gotować

 

Post scriptum

 

Pamiętajcie że ludzka pamięć bywa zawodna, warto zatem swoje najlepsze wspólne przepisy zapisywać. Zaangażujcie w to rodziców i dziadków, stwórzcie swoją rodzinną książkę kucharska. Książkę która będzie świetną zabawą ale i „relikwią” przekazywaną z pokolenia na pokolenia. Wiem co mówię, u mnie w rodzinie wiele przepisów przepadło i niestety ciężko będzie je odtworzyć a szkoda.

6 odpowiedzi na “Pozwólcie dzieciom gotować!”

  1. Wiola napisał(a):

    Kuba artykuł który napisałeś jest naprawdę super….. i w 100%zgadzam się z Tobą…… Grunt to dobra zabaw i czas poświęcony dziecku….Pozdrawiam

  2. Ewa napisał(a):

    Bardzo lubię gotować z moją córką. Jej ulubiona zabawa w kuchni to lepienie pierogów i rozsmarowywanie mąki. Im więcej jej wokół tym lepsza zabawa. Pamiętajmy jednak, by być czujnym. Czasem dziecko jest tak szybkie, że nie zdążymy zareagować.

  3. Arek Wróbel napisał(a):

    Sam jestem dzieckiem i mam 16 lat ❤️ Ubóstwiam gotować i prowadzę bloga kulinarnego Kuchnia to miejsce w którym zapominam o wszystkich problemach, sprawdzianach w szkole i mogę sie zrelaksować Moja mama do kuchni śmiało daje mi dostęp ‍

    • Jakub Kuroń napisał(a):

      Dzięki Arek za komentarz! Pasja w życiu jest bardzo ważna, a Twoja mama na pewno jest z Ciebie dumna. Podaj nazwę bloga chętnie do Ciebie zajrzę 🙂 Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję