menu

Mikrofalówka – wyznanie wyrodnego ojca i jeszcze gorszego kucharza

Mikrofalówka – wyznanie wyrodnego ojca i jeszcze gorszego kucharza

 

Mimo iż gotuj dużo i bardzo często, nie zawsze starcza mi czasu na to, by każdy posiłek przygotować od podstaw. W takich sytuacjach zwracam się ku niemu – “potworkowi z blachy”, zmorze wszystkich świadomych rodziców i urządzeniu, dzięki któremu zaoszczędziłem w życiu wiele godzin wolnego czasu. Sądzę, iż dojrzałem już do tego, by przyznać publicznie: korzystam z mikrofalówki.

 

Nowotwór w mojej kuchni

 

Wychowanie dzieci nie znosi kompromisów i półśrodków. Kochający rodzic zawsze stara się wybierać dla swoich pociech to, co najlepsze. I nie ma w tym nic złego- gorzej, jeśli oprócz dzieci, za jednym zamachem chcemy też wychowywać innych dorosłych, przekonując ich do swojego światopoglądu. Domyślam się, że już niejedna znajomość pomiędzy “początkującymi” mamami rozpadła się z powodu kłótni o rodzaj nosidełka, sposób układania dziecka w wózku czy metody karmienia. Nic tak nie podgrzewa temperatury dyskusji w gronie młodych, jak wszelkiego rodzaju żywieniowe nowości i mody. rozmowa na temat wychowania dziecka bez glutenu, laktozy czy cukru szybko może przybrać gorszy obrót niż niejedno posiedzenie komisji ds. wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Nie inaczej przebiegają też rozmowy o zasadności używania mikrofalówek. Większość tzw. świadomych rodziców na ogół z dumą informuje mnie, że mikrofalówki nie używa. Dlaczego? To przecież oczywiste – powoduje nowotwory, zagraża zdrowiu oraz życiu tak dorosłych, jak i dzieci.

 

Coś, co zabiera składniki odżywcze i podpala nasz dom?

 

– „Czytałam, że to zabiera wszystkie składniki odżywcze z jedzenia – mówi grana przez Jennifer Lawrence bohaterka American Hustler, po tym, gdy chwilę wcześniej wysadziła mikrofalówkę – przynosisz do naszego domu coś, co zabiera składniki odżywcze i podpala nasz dom”? – pyta po chwili retorycznie. Ta krótka scena, za którą producenci mikrofalówek wytoczyli filmowi proces, mogłaby podsumować podejście wielu przeciętnych konsumentów do tego urządzenia. Od lat 70. niewielka prostokątna kuchenna stała się synonimem kulinarnej porażki. W filmach korzystają z niej tylko kobiety wiecznie ubrane w wytarty szlafrok i detektywi-rozwodnicy. Tej przerażającej wizji życia towarzyszył przeważnie TV dinner – mrożony obiad sprzedawany na gotowych do pogrzania w mikrofalówce aluminiowych tackach.

Powiedzieć, że kuchenki na mikrofale nigdy nie miały dobrej prasy to prawie tak, jakby je pochwalić. Część tego czarnego PR-u jest oczywiście zasłużona. Mikrofalówki przyzwyczaiły nas do odgrzewania śmieciowego jedzenia, do dziwnych eksperymentów z jedzeniem i do prób gotowania wszystkiego od postaw w tym blaszanym pudełku. Takim kulinarnym patologiom można jednak akurat w prosty sposób przeciwdziałać. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu profesjonalnych kucharzy nigdy w życiu nie przyzna się do używania tego wynalazku. Moim zdaniem to błąd. Mikrofalówka, o ile korzystamy z jej rozsądnie, jest nie tylko bezpieczna, ale i przydatna.

 

Nie, nie usmażysz sobie mózgu

 

Zacznijmy więc od rzeczy oczywistych, czyli od zasady działania. Mówiąc w bardzo dużym uproszczeniu, kuchenka emituje promieniowanie, które przenikają do potraw, podgrzewa zawarte w nich cząsteczki wody i to one tak naprawdę podnoszą temperaturę wkładanych do kuchenki potrawy. Nasuwa się więc oczywiste pytanie, czy mikrofale nie mogą zrobić tego samego z naszym organizmem. Odpowiedź brzmi: nie. Skąd to wiem? Wynika to  faktu, iż samo promieniowanie występuje w wielu innych urządzeniach codziennego użytku. Na przykład w urządzeniach gps, routerach wi-fi czy komórkach. Pamiętacie, gdy w latach 90. wszyscy mieliśmy dostać raka mózgu od używania tych ostatnich? Telezakupy sprzedawały nawet specjalne “antyradiacyjne” nalepki. Musiały być naprawdę dobre, bo ze świecą można szukać osób, które dostałyby nowotworu od dzwonienia.

Podobnie jest z mikrofalówką, bo ilość promieniowania, które emituje to urządzenie, jest bardzo niewielka. Znalazłszy się w odległości zaledwie kilku metrów od naszego blaszaka nie grozi nam napromieniowanie czymkolwiek. Nawet gdybyście spali z mikrofalówką przy głowie, czego z oczywistych względów nie polecam, nie zamienicie się w komiksowego Hulka. Jeśli chcecie podeprzeć tę tezę badaniami, polecam zajrzeć do „Journal of Hygiene and Environmental Health” marzec 2008), czy „American Journal of Epidemiology” (styczeń 2005), by wspomnieć tylko dwa z bardzo wielu opublikowanych w tej dziedzinie badań. Dość szczegółowe obserwacje prowadzono też nad wpływem promieniowania mikrofalowego na męską płodność. Jak nietrudno się już domyśleć, domowa mikrofalówka okazała się nieskutecznym środkiem antykoncepcyjnym.

 

Nie przegotujesz marcheweczek

 

Ok, być może mikrofale nie szkodzą nam, ale co z naszym jedzeniem? – zapytacie. Tu również mam dla was dobrą wiadomość. Nie ma wiarygodnych badań, które wskazywały by na to, że wasze marcheweczki stracą blask i odżywczy charakter. Tu również warto sięgnąć do literatury, choć jak w wielu przypadkach, nietrudno natrafić na sporo zmyślonych i stronniczych publikacji, opowiadających, np. o zakazie sprzedaży mikrofalówek w Rosji. Zainteresowanych odsyłam do strony Crazy Nauka (link), która swego czasu rozprawiała się w tego rodzaju bzdurnymi informacjami. Jedyne, na co warto uważać to pojemniki, w których odgrzewamy potrawy. Metalowe talerze, plastikowe opakowania czy papierowe torby na produkty spożywcze nie będą się do tego nadawać. Jeśli chcecie mieć pewność, że podgrzewacie jedzenie we właściwy sposób, korzystajcie z naczyń ze szkła lub tych przeznaczonych do mikrofalówek.

 

Do czego mikrofale się nie nadają?

 

Oczywiście mikrofale nie nadają się do wszystkiego. Wbrew nazwie i zapewnieniom producentów, nie ugotujecie w nich posiłku od podstaw. Wiem, bo kiedyś dostałem na próbę mikrofalówkę znanej marki z załączoną książką kucharską. Były w niej przepisy na cielęcinę, ryby, warzywa czy desery. Wszystko, co udało mi się przyrządzić, smakowało jak skrzyżowanie jedzenia dla kosmonautów z chińskimi trampkami. Ponadto, mimo iż polecam mikrofalówkę do codziennego domowego użytku, daleki jestem od tego, by pakować do niej każdego kotleta i zupę, która wychodzi z profesjonalnej kuchni. Jeśli traficie do lokalu, który przygotuje dania w ten sposób, uciekajcie z niego w pośpiechu. Choć “telewizorek” (jak nazywamy mikrofalówki w pracy kucharza) ma także kilka oczywistych zalet.

 

Dlaczego używam “blaszanego potwora”?

 

Co zatem warto do mikrofalówki wsadzić? Z pewnością mrożone jedzenie. Proces rozmrażania trwa wtedy znacznie krócej. Podobnie z topieniem czekolady. Zamiast kąpieli wodnej, wystarczy wrzucić tabliczkę na kilka minut do blaszanego telewizorka. Wierzcie mi, suflet z tak przygotowanej czekolady smakuje równie dobrze jak ten tradycyjny. Mikrofalówka świetnie nada się też do sterylizowania butelek dla dzieci czy podgrzewania mleka. Jeśli wasze pociechy mają apetyt niczym przeciętny sobotni imprezowicz i głodnieją około trzeciej w nocy, mikrofalówka naprawdę może się  przydać. Podobnie codzienne odgrzewanie zwykłych obiadów trwa znacznie krócej w “telewizorku” niż na gazie, a potrawy zachowują swój smak i konsystencję. Z mikrofalówki nie warto więc rezygnować w imię zdrowego trybu życia. Szczególnie, że może go ona często ułatwić.

 

Super rodzice kontra proza życia

 

Nie twierdzę, że mikrofale jest to jedyny sposób przygotowywania jedzenia, ale z pewnością jedna z szybszych metod jego podgrzania. Jeśli mając dzieci czujecie się na siłach, by codziennie serwować im świeże gęsie wątróbki oraz gotowanego na parze królika, to chwała wam za to. Niestety, gdzieś pomiędzy organicznymi brokułami i gotowaniem certyfikowanej cielęciny znajduje się proza życia pełna brudnych pieluch, nieprzespanych nocy i codziennych wyjazdów do pracy. Dlatego nie oczekujcie, że wszyscy wokół będą tak doskonali, jak wy. Szczególnie, że wcale tacy być nie muszą. Być może mówię to z perspektywy wyrodnego rodzica, ale moim zdaniem temat szkodliwości mikrofalówek to jedna z tych “oczywistych oczywistości”, która przestaje być oczywista, gdy tylko zadamy sobie trud sięgnięcia do fachowych źródeł. Dopóki tego nie zrobimy, warto zastanowić się, czy chcemy za wszelką cenę przekonywać innych do naszego poglądu na ten temat.

 

Jeżeli przekonałem Was, że mikrofala jest przydatnym gadżetem w kuchni, który skróci czas przygotowywania posiłków. To zerknijcie zatem na listę mikrofalówek, które moim zdaniem są godne polecenia. Przy wyborze konkretnych modelów, kierowałem się kilkoma czynnikami.

 

  • Moc
  • Pojemność
  • Czy dany sprzęt jest do zabudowy
  • Posiadanie funkcji piekarnika
  • Czy ma funkcję grilla

 

Oczywiście ceną, nie chcę polecać Wam modeli „za miliony” tylko takie które mają odpowiednią jakość w rozsądnej cenie.

Jeżeli chodzi o kwestie wizualne, kolor czy ogólna estetyka to pozostawiam to już waszej indywidualnej ocenie.

Na początek znalazłem ŁAKOMY KĄSEK z rabatem aż 36%. Można go kupić TUTAJ. Jest spora mikrofalówka o pojemności 23 l, więc nadaje się idealnie dla większej rodziny. Wyposażona jest w funkcję grilla co daję większą swobodę przygotowania potraw. Model ten wyposażony jest w powłokę EasyClean, co ułatwia utrzymanie jej wnętrza w czystości. Natomiast funkcja Eco pomaga zmniejszyć rachunki za prąd 😊

 

Tutaj możecie znaleźć fajny model z ciekawym patentem. SPRAWDŹ DOSTĘPNOŚĆ TU. mikrofala nie posiada obrotowego talerza, a jej wnętrze jest całkowicie płaskie co ułatwia jej czyszczenie. Jest to urządzenie dedykowane raczej dla sporej rodziny, ponieważ ma 25 l pojemności. Wyposażona w panel dotykowy oraz funkcję Jet Start i  Auto Cook.

 

Teraz coś dla tych, którzy szukają mikrofalówki do zabudowy. Bardzo sprytna i w rozsądnej cenie, którą można kupić TUTAJ. Ten model posiada również funkcję doskonale sprawdzającą się w kuchni, czyli 2w1 mikrofalówka i piekarnik z termoobiegiem. Rozwiązanie doskonałe dla każdego kto nie ma miejsca w domu na pełnowymiarowy piekarnik. Lub jeżeli nie chcesz odpalać dużego piekarnika dla 1 kawałka ryby.

 

Do tej pory przedstawiałem raczej mikrofalówki o większych gabarytach. Tym razem coś bardziej dla singli lub młodych małżeństw. Model o pojemności 20 l i rozsądnych rozmiarów, sprzęt możecie kupić TUTAJ. Mikrofala posiada mechaniczny panel sterowania oraz obudowę ze stali nierdzewnej. Sprzęt wyposażony jest w trzy funkcje mikrofale, grill, mikrofale + grill, 5 poziomów mocy do 700W oraz 8 programów automatycznych : auto, warzywa, mięso, makaron, ziemniaki, pizza i zupa.

 

Na koniec proponuję zaopatrzyć się w specjalny płyn do mycia mikrofalówek, lodówek, zamrażarek, zmywarek wewnątrz i na zewnątrz. Znajdziesz go TUTAJ. Doskonale czyści i pozostawia świeży zapach. Nie zawiera chloru, może być stosowany do powierzchni mających kontakt z żywnością.

 

Mam nadzieję, że sam artykuł jak i podpowiedzi co do zakupu mikrofali okażą się przydatne. W niedługim czasie spodziewajcie się kolejnych wpisów o przydatnym sprzęcie kuchennym, który powinien znaleźć się w każdym domu. A może planujesz nabycie jakiegoś produktu do kuchni i potrzebujesz pomocy, rady? Napisz do mnie, na pewno Ci podpowiem i doradzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję