menu

Warsztaty i Pokazy kulinarne Jakuba Kuronia

Warsztaty i Pokazy kulinarne

 

Chociaż świat gastronomi pożera 90% mojego czasu, jest taka aktywność której zawsze poświęcam się z uśmiechem na ustach, zawsze mam nadzieję na więcej są to warsztaty i pokazy kulinarne.

 

Praca szefa kuchni

 

Praca szefa kuchni to ciężka orka: planowanie pracy, układanie menu, składanie zamówień, realizacja cateringów, spotkania z klientami, nie wspominając nawet o samym gotowaniu. Na szczęście zawodową odskocznią, która w porównaniu do codziennego kuchennego kieratu to czysta przyjemność okazują się publiczne wystąpienia.

 

Wszystko przez mojego ojca

 

Zaczęło się jak wszystko związane z gotowaniem, od mojego Ojca Macieja Kuronia i od Mamy Joanny Kuroń. Tata był twarzą tego rodzinnego interesu a Mama organizowała całą resztę, bez niej kochany Tatuś dawno by się w tym interesie pogubił. Taka prawda 😉

 

Pierwszy raz jako asystent Ojca pojechałem w wieku 15 lat i tak jeździłem z nim przez kolejne 8 lat, aż do śmierci Taty. Wszystko czego się nauczyłem: prowadzenie eventów, kontakt z publicznością, merytoryczne przygotowanie  podpatrzyłem od niego. Tu możecie przeczytać wywiad ze mną i moim Ojcem o naszej wspólnej pasji do gotowania ( link). Od Mamy z kolei nauczyłem się perfekcyjnej organizacji: logistyki, zakupów, kontaktu z klientem.  Sprawiło to, że otworzyłem własną firmę i od 10 lat sam…no dobra z lekką pomocą mojej żony Bogusi wszystko ogarniam.

 

 

Zazwyczaj nie podróżuję w pojedynkę, aby przygotować pokaz na najwyższym możliwym poziomie potrzebny jest asystent lub asystenci. Zwłaszcza przy warsztatach gdzie do ogarnięcia jest kilkanaście stanowisk po kilka osób, niezbędna jest wykfalifikowana ekipa. Mam już zgraną paczkę doświadczonych kucharzy, kelnerów, food stylistów, barmanów itp. Do każdej imprezy przygotowuje indywidualne menu, które jest sezonowe i zawsze ma jakiś motyw przewodni np. regionalny.

Prawdziwa przygoda

 

Przy okazji każdego zlecenia przeżywam prawdziwą przygodę, podróż zazwyczaj wypełnioną śmiechem i muzyką, nie rzadko Sławomira czy Zenka Martyniuka 😉 Poznawanie nowych miejsc, zjeździłem już chyba całą Polskę, niedawno wróciłem z Zakopanego, Krosna czy Wrocławia, wkrótce wybieram się do Nowego Sącza i Łodzi.

Poznawanie nowych osób bo podczas każdego wyjazdu poznaje wyjątkowych ludzi z którymi przyjaźnie się przez lata . A co najważniejsze praca z ludźmi, która daje najwięcej satysfakcji i radości. Nauka poprzez zabawę bez niepotrzebnego stresu, skupienie na twarzach, to daje największego „kopa” oraz adrenalina, która pojawia się przed każdym eventem. Jednak najbardziej lubię pracować z dziećmi, one uwielbiają gotować, słuchają i możecie mi uwierzyć doceniają wspólne spędzony czas. Na co dzień widzę to po swoich córkach, które wolą gotować ze mną, nawet bardziej niż oglądać bajki, a to silna konkurencja.

 

Z każdego miejsca przywożę kupę wspomnień, najczęściej zabawnych. Jak wtedy kiedy, tłum szturmował grill z darmową karkówka a ja musiałem brać nogi za pas…dosłownie. Jak to mówią: „za darmo i ocet słodki”. Innym razem potrzebowaliśmy tyle prądu, że brakło go kapeli na scenie, więc gotowaliśmy i graliśmy na zmianę. Z kolei z ojcem uczestniczyliśmy w imprezie, gdzie kilkuset pijanych elektryków o aparycji przeciętnego „Andrzeja” zapomniało cokolwiek przygotować na pokaz, chociaż było to w umowie. Pokaz odbył się z „lekkim” poślizgiem. Gotowaliśmy w przeróżnych miejscach: Zamek Czocha, muzeum gazownictwa, prom, ruiny barokowej budowli, dworki, stadiony czy po prostu studia kulinarne i restauracje. Ale też w: MONARZE, domu dziecka, domu samotnej matki, oraz przeróżnych fundacjach to oczywiście „pro publico bono”.

 Nie wiem ile warsztatów, pokazów i szkoleń poprowadziłem lub w ilu asystowałem i nie będę się bawił w liczenie. Na pewno ta liczba przekroczyła 200. Są to często imprezy zamknięte dla dużych firm, korporacji czy ich klientów.  Eventy plenerowe: dożynki, święta, pikniki, grillowania. Wystąpienia publiczne (konferansjerka ), czyli prowadzenie imprez kulinarnych. Warsztaty do kilku set osób, gdzie każdemu trzeba zapewnić stanowisko do pracy oraz składniki spożywcze.

 

Od nowego roku co chwilę dostajemy zapytania o dostępny termin, więc chyba jesteśmy w tym dobrzy i uwielbiamy to robić: uczyć, bawić i przede wszystkim karmić. Już nie mogę doczekać się kolejnego wyjazdu, kolejnej przygody.

 

Jesteś zainteresowany współpracą, chcesz abym przyjechał do Twojego miasta. Kliknij tutaj

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję