menu

Zastanów się czego nie musisz robić – przepis na mistrzowskie szparagi

Korzystając z trwającego sezonu na szparagi odwiedziłem gospodarstwo ekologiczne Pani Elżbiety Pyry, by przekonać się, czy poradziłbym sobie z hodowlą tego szlachetnego warzywa. Przy okazji poznałem też najbardziej interesującą producentkę szparagów na całym Mazowszu.

Tak wygląda ekologia

Przypadkowy obserwator który znalazłby się na polu pani Elżbiety Pyry w Chełchach Kmiecych (gm. Karniewo) stwierdziłby zapewne, że to nieużytek, pełny dziko rosnących warzyw i owoców. Gdzie nie spojrzeć widać głównie plantacje trawy i kępki przebijanych się roślin. To, co może wydawać się nieużytkiem dla niewtajemniczonego mieszczucha jest tak naprawdę doskonale funkcjonującym, certyfikowanym gospodarstwem ekologicznym. Nie ma tu też nowoczesnych, skomplikowanych maszyn rolniczych, ogromnego areału pogrupowanych upraw i armii pracowników. Pani Elżbieta Pyra jedynie z pomocą swojej mamy uprawia tu ekologiczne warzywa, owoce i zioła. Jak sama przyznaje, zbiera dziennie nawet 70 kilogramów malin, ale nie potrafiłaby zlokalizować wszystkich krzewów malinowych jakie posiada. Po całym gospodarstwie rozsiane jest zresztą tysiące ziół i kwiatów. Rukola, roszponka, trybula, koniczyna wyrastają tam, gdzie się aktualnie pojawią. Cała ta kolorowa zbieranina roślin w żadnym razie nie przypomina tradycyjnego, wiejskiego gospodarstwa.
szparagi-2

Zastanów się czego nie musisz robić

Wszystkie rośliny rosną tu absolutnie swobodnie. Nie są opryskiwane, czy nawożone chemikaliami. Gdyby były, Pani Elżbieta utraciła by certyfikat rolnictwa ekologicznego. Naturalne metody uprawy mają swoje plusy, ale też wymagają dużo pracy i ciągłej uwagi. Pani Ela większość prac wykonuje samodzielnie lub z pomocą swojej mamy. Przy naprawdę dużym urodzaju prosi niekiedy o wsparcie swoje siostrzenice. Dbanie nawet o tak niewielkie, bo ledwie sześćdziesięcioarowe gospodarstwo bez użycia nawozów sztucznych nie jest łatwe. Na samym plewieniu chwastów można by spokojnie stracić długie miesiące. A przecież, trzeba jeszcze zebrać plon i go sprzedać.

W Książce na temat ekologicznych upraw pani Elżbieta przeczytała kiedyś: zastanów się czego nie musisz robić i nierób tego. Ze zdania tego uczyniła swoje motto. Tam, gdzie przyroda radzi sobie sama, bez specjalnej ingerencji, nie ma sensu jej pomagać. Ciągłe polepszanie tego, co i tak dobrze funkcjonuje bez naszego udziału nie jest warte naszej pracy. Filozofia ta daje doskonałe rezultaty, nawet jeśli najlepszą rukolę w gospodarstwie trzeba zrywać tuż przy drzwiach stodoły.

Skąd się biorą szparagi?

Szparagi sadzi się w karpach – specjalnie przygotowanych sadzonkach. Mogą one dawać plon przez 60 lat, rosnąc nawet o metr w ciągu doby. Do jedzenia nadają się zarówno grube pędy, jak i te, cienkie niczym łodygi kwiatów. Przyjmuje się, że przed ponownym posadzeniem szparagów w tej samej ziemi należy odczekać 100 lat.

Rolnik z doświadczeniem

Choć ziemi uprawnej w rodzinie było sporo, pani Elżbieta nie planowała zajmować się rolnictwem. Zaraz po studiach pracowała jako nauczycielka fizyki. Problemy ze zdrowiem zmusiły ją jednak do zmiany zajęcia. Gdy w latach 90€™ w Polsce pojawiły się pierwsze sklepy komputerowe, pani Elżbieta się przebranżowiła. Polacy wchodzili w epokę komputeryzacji i biznes rozwijał się dość dobrze. Dobra passa niestety skończyła się, gdy rynek ogarnął kryzys. Szukając nowego zajęcia pani Ela wróciła na ojcowiznę. Brat, z zawodu rolnik sprzedał jej niewielki fragment ziemi, na którym wkrótce pojawiły się karpy ze szparagami, a w raz z nimi pomysł na ekologiczne rolnictwo.

Asparagus (nie tylko) dla bogatych

Zapytano o to, dlaczego zdecydowała się na szparagi, pani Ela odpowiada:
– Chodziłam na bankiety, widziałam co jadają bogaci. W końcu zobaczyłam jak smakują szparagi i mi zasmakowały. Gdy zaczęłam szukać informacji na temat ich uprawy, okazało się że te rośliny rosną niemal wszędzie. W latach osiemdziesiątych w każdym wiejskim ogrodzie były hodowane jako roślina ozdobne. Czasem wręcz rosły na dziko, przy drodze, w rowach. – i rzeczywiście, rosnący prawie w wszędzie asparagus jeszcze do niedawna był w Polsce głównie rośliną ozdobną. W latach 90€™ powróciła moda na szparagi, a w raz z nią pojawili się rolnicy handlujący tym rarytasem. Choć szparagi nie są dziś już dobrem luksusowym, wciąż ich wysoka cena sprawia, że opłaca się je hodować, szczególnie w niezbyt wydajnym rolnictwie ekologicznym.

Zielonym do góry

Zachęcony opowieścią pani Eli proszę, by pokazała mi jak zbierać szparagi. Nie jest to proste – zielone cienkie łodygi łatwo przeoczyć w puszczy zielonych mleczy i dziko rosnących kwiatów. Wprawne oko pani Eli bez problemu dostrzega wystające nad ziemią pędy. Ja, by znaleźć choćby jeden, muszę zanurkować w trawie. Samo zbieranie szparagów przypomina mi raczej grzybobranie. Podobno, nie jestem pierwszym, któremu ta praca ta tak się kojarzy.

Pani Elżbieta uprawia jedynie szparagi zielone. Różnią się one od tych białych jedynie sposobem uprawy, bo od strony botanicznej to ta sama roślina. Szparagi białe wymagają znacznie więcej pracy. Sadzi się je głęboko w ziemi i zbiera zanim jeszcze łodyga przebije się przez misternie uformowany kopczyk. Odmiana zielona rośnie mniej wydajnie, ale jej zbiór jest nieco prostszy. Wystarczy dostrzec wspinającą się ku słońcu zieloną końcówkę. Jeśli ma ona odpowiednią długość (pani Elżbieta za taką przyjmuje długość swojego noża) szparag nadaje się do wycięcia. Jeśli zostawimy je niewycięte, w kolejnym roku zyskają na jakości i smaku. Szparagi mogą dawać plon nawet przez 60 lat.

Po czym poznać świeże szparagi?

Świeży szparag jest jędrny, a ściśnięty w dłoni skrzypi w charakterystyczny sposób. Ściemniałe końcówki nie muszą oznaczać, że warzywo jest nieświeże, ale powinny zwrócić naszą uwagę. Szparagi, zgodnie z ludową mądrością zbiera się do Świętego Jana (24 czerwca), kupowanie ich po tej dacie jest dość ryzykowne.

Ciężki kawałek chleb w szparagowym eldorado

Zanim skuszeni łatwymi zyskami ruszycie budować swoje szparagowe eldorado musicie wiedzieć, że rolnictwo, szczególnie ekologiczne, jest tylko pozornie łatwym zajęciem. Szparagi rosną błyskawicznie, ale też błyskawicznie tracą na jakości. Pozostawione zbyt długo na polu drewnieją, robią się łykowate i niesmaczne. Ich wzrost uzależniony jest przede wszystkim, od warunków pogodowych. Jeśli wiosna będzie łagodna i niezbyt deszczowa, plony można zacząć zbierać nawet w od kwietnia. Jeżeli, tak jak w tym roku, na Wielkanoc na polach pojawi się śnieg, zbiory przesunąć się mogą do połowy maja, a szparagi będą rosnąć znacznie gorzej.

W efekcie, zamiast osiemdziesięciu pęczków dziennie (po pół kilograma każdy), otrzymamy ich niecałe osiem. Słoneczna i ciepła wiosna może sprawić, że na pole wychodzić będziemy trzy razy dziennie. Po zebraniu szparagi należy jeszcze przebrać, odciąć zdrewniałe fragmenty, powiązać w pęczki i wstawić do wody. Dopiero wtedy będą nadawać się do sprzedaży. Od tego momentu mamy niewiele czasu na ich sprzedanie. Po 10 dniach nie będą już nadawały się do zjedzenia. Dobre wyniki finansowe nie zapewnią nam jeszcze zarobku. Inwestycja w szparagi zwraca się dopiero po 3-4 latach.

szparagi-3

Mama p. Eli waży szparagi do sprzedaży.

Ekologia wymaga poświęceń

Jeśli dodatkowo zapragniemy zostać rolnikami ekologicznymi musimy przygotować się na dalsze trudności. Kontrola jakości gospodarstwa, która pozwala uzyskać stosowny certyfikat kosztuje ponad 600 złotych. W późniejszych latach będziemy mogli liczyć na refundacje tej kwoty, ale na początek pieniądze wyłożymy z własnej kieszeni.

Oprócz tego, będziemy zobowiązani do pobierania próbek ziemi, a kontrolerzy w każdej chwili mogą zbadać glebę na obecność herbicydów i innych chemikaliów. Zresztą, jedna kontrola w roku jest obowiązkowa, oprócz tego, kontrolerzy mają także prawo w każdej chwili zjawić się z niezapowiedzianą wizytą. Zresztą, nawet gdyby do kontroli w danym roku nie doszło, chemikalia, którymi nawozi się ziemie mogą się w niej utrzymywać nawet kilka lat, więc jakiekolwiek oszustwo jest wręcz niemożliwe.

Zresztą, prędzej czy później przełoży się to na smak warzyw. Zrozumie to każdy, kto choć raz spróbuje ekologicznych szparagów. Są tak dobre, że można je jeść nawet na surowo.

szparagi-4

Uczta po zbiorach. Zostałem przyjęty jak członek rodziny

szparagi-5

Wspólna fotografia z panem Sołtysem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję