X

Czego szukasz?

Kulinarna wyprawa do Gruzji cz.2
19 maja 2020|Podróże

Kulinarna wyprawa do Gruzji, czyli smaki Adżarii cz.2  to relacja z podróży do Gruzji. Odbyła się ona na początku marca tego roku, przed zamknięciem granic w związku z epidemią Covid-19. 

Kulinarna wyprawa do Gruzji, czyli smaki Adżarii  cz.2 w zamyśle miała być jednym tekstem. W rzeczywistości okazało się jednak, że mam na tyle wartego wykorzystania materiału, że źle by było, gdyby nie powstał z niego kolejny wpis. O moim pobycie w Batumi możecie przeczytać —>TUTAJ<— W tej części opisze nasz wyjazd w górzyste tereny na wschód od stolicy Autonomicznej Republiki Adżarii oraz pobyt w narciarskim kurorcie Goderzi, który znajduje się 100 km od Batumi.  Nie znam miasta, które może poszczycić się takimi warunkami geograficznymi! Oczywiście nie zabraknie też smakowitych kąsków i lokalnych smaczków. zatem w drogę.

Opuszczamy Batumi

Zanim zdążyliśmy opuścić miasto, czekał nas pierwszy postój. Niewymuszony, po prostu zatrzymaliśmy się w miejscowym browarze. Na miejscu kupiliśmy kilka butelek piwa. Wszystkie w rozmiarze 3 i 5 litrów, bo – jak poinformował nas sprzedawca – mniejsze się skończyły.



Odpowiednio zaopatrzeni w lokalne piwo i suszoną rybę, ruszyliśmy w dalszą drogę wzdłuż majestatycznej rzeki. Jej delta jest podobno wymarzonym miejscem do obserwacji ptaków. Jeśli interesują was tego rodzaju aktywności, to możecie zaobserwować  objęte ochroną gatunki, takie jak: trzciniak zwyczajny, tamaryszka, czapla modronosa, czapla purpurowa.

Wodospad Mekhunseti i gruziński złoty wiek

Po drodze do wodospadu Mekhunseti można zobaczyć charakterystyczne kamienne mostki łukowe, których historia sięga, aż XIII w. Jest okres panowania królowej Tamary, uznawany za „złoty wiek” w historii Gruzji. Zgodnie z planem pierwszą atrakcją, którą odwiedziliśmy był właśnie wspomniany Mekhunseti. Znajduje się on około 30 km od Batumi i jest bardzo dobrym miejscem na krótki odpoczynek. Zlokalizowany pośród skał, 50-metrowy wodospad zahipnotyzował mnie swoim szumem spadającej wody, a drobinki wody unoszące się w powietrzu schłodziły rozgrzaną słońcem skórę. Miejsce jak najbardziej warte odwiedzenia, przy okazji można zrobić sobie selfie, zakupić pamiątkę lub przekąsić lokalny przysmak.



Melodie, które poleciały w kosmos

Kolejny przystanek na trasie oznaczał kolejną supre. Choć nasza delegacja nadal miała oficjalny charakter, to daleko jej było do sztywnych spotkań służbowych. Wprost przeciwnie. Czuliśmy się swobodnie, jakbyśmy byli długo wyczekiwanymi gośćmi. Spotkaniu towarzyszył trzyosobowy zespół męski, który wykonywał piękne gruzińskie ludowe pieśni polifoniczne Czakrulo. To kolejny, po uprawie wina, element gruzińskiej kultury, który został wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W 1977 gdy NASA wysłała w kosmos statek Voyager 2, na jego pokładzie znalazł się złoty dysk z zapisem 25 najbardziej wartościowych melodii, jakie stworzyła nasza cywilizacja. Pośród nich była też gruzińska pieśń narodowa Czakrulo.



Jednak nie samą kulturą człowiek żyje. Jeżeli chodzi o jedzenie to oprócz dobrze mi już znanych: chaczapuri, szaszłyków mcwadi i sałatki z ogórków i pomidorów, miałem okazje spróbować także kilku innych przysmaków: borano czyli dania przypominającego szwajcarskie fondue, przyrządzonego z lokalnego sera zalane rumianym masłem, sinori, czyli cienkich płatów chleba lawasz przekładanych wiejskim serem, polanych (a jakże!) masłem o żywym bursztynowym kolorze. Jednak na mnie największe wrażenie zrobiła zupa Doszorwa.



Jest to danie zbliżone do chłodnika, choć na ciepło. Zupa przygotowana na bazie jogurtu maconi, czosnku i wielu ziół. Mogą być to zioła powszechnie występujące jak natka pietruszki, kolendra czy koperek, ale ja wyczułem tam dzikie górskie zioła.  O przepis zapytałem gospodynię, która przygotowywała suprę.Niestety, tego, jakie to były zioła zdradzić nie chciała.

Goderzi: wygoda albo przygoda

Po tak obfitej suprze, zaopatrzeni w lokalny „koniak”, mogliśmy już spokojnie udać się do Goderzi Ski Resort. Jako zapalony narciarz i miłośnik gór, nie mogłem doczekać się momentu, gdy założę narty. Choć do pokonania mieliśmy zaledwie 80 km, czas podróży wyniósł dwie godziny. Niestety droga dobrej jakości kończy się jakieś 30 km od Batumi. Następnie trasa pozostawia sporo do życzenia. Na trasie cały czas trwają budowy, poza tym, przed wyruszeniem w drogę, warto najpierw sprawdzić warunki pogodowe i przejezdność trasy. Goderzi jest więc ośrodkiem narciarskim, dla osób którzy cenią podróż samą w sobie, a nie tylko transport z punktu A do punktu B, w luksusowych warunkach. Świetnie odnajdą się tutaj turyści, którzy znudzili się „wypacykowanymi”, drogimi, europejskimi kurortami. Jak mówi powiedzenie: Albo wygoda, albo przygoda.

Błyskawiczna, dwugodzinna kolacja



Do Goderzi przybyliśmy już późno wieczorem, zmęczeni ale zadowoleni, że udało się zobaczyć większy kawałek Adżarii. Nie tylko tej w Batumi, ale bardziej na wschód, bliżej wiejskich, górskich terenów i malowniczych krajobrazów. Zakwaterowani zostaliśmy w bardzo stylowych domkach górskich, które niedawno zostały oddane do użytku. Po szybkiej, bo tylko dwugodzinnej kolacji (tyle trwają tradycyjne gruzińskie wieczerze)m udaliśmy się na spoczynek. Następnego dnia nie mogłem się doczekać, sami rozumiecie: narty!



Góry z widokiem na morze

Zanim udaliśmy się na narty, zostaliśmy zaproszeni na zwiedzanie infrastruktury narciarskiej. oraz na wycieczkę ratrakiem na najwyższe wzniesienie Goderzi ponad 2 tys n.p.m. W czasie dobrej pogody z tego miejsca można zobaczyć Morze Czarne, oddalone o nieco ponad sto kilometrów. Po drodze mijaliśmy miejscowość Beshumi, która choć zimą wygląda na wymarłą wieś, od czerwca do września gości tysiące turystów z całej Adżarii. Korzystają oni z unikatowego górskiego klimatu, pięknej roślinności oraz krystalicznie czystych źródeł.



Gdy tylko wycieczka dobiegła końca, zapieliśmy wypożyczone narty i ruszyliśmy podbijać stoki Goderzi. Trasy okazały się dość łagodne. Jednak radość z jazdy mogą czerpać tu z powodzeniem początkujący, jak i zaawansowani narciarze. Łączna długość tras narciarskich to 8 kilometrów. Do dyspozycji oddane są nowoczesne kolejki linowe: 8-osobowa gondola i położona wyżej,  6-osobowa kanapa z . Wciąż rozwijająca się baza noclegowa sprawia, że na stokach i w hotelach nie ma tak wielu turystów, jak choćby w kurortach zachodniej Europy. Hotel Meteo, który działa na przełęczy Goderdzi, może pomieścić 35 osób. Ponad to 6 górskich domków jest przeznaczonych dodatkowo dla 70 osób. Cały czas trwa jednak rozbudowa infrastruktury, należy przyjąć, że w ciągu kilku lat Goderzi, dogoni pod względem ilości turystów najpopularniejszy gruziński ośrodek narciarski, Gudauri.



Oprócz idealnie przygotowanych tras narciarskich, znalazłem kilka miejsc do szkolenia się we freeride’dzie, czyli jeżdżeniu poza stokiem, na nie przygotowanych trasach. Ostatnio coraz częściej poszukuję tego rodzaju atrakcji i Goderzi idealnie nadaje się do szlifowania swoich narciarskich umiejętności.

Warto wspomnieć, że ceny karnetów oscylują w granicach 15 lari (dzieci) i 25 lari (dorośli). Co w przeliczeniu na złotówki daje około 21 i 33 złotych za cały dzień korzystania ze stoku. Sezon narciarski w Goderzi trwa od listopada do kwietnia, oczywiście w zależności od warunków pogodowych.

Oby wrócić tu jak najszybciej

Po całodniowym szaleństwie na stoku, nasza gruzińska eskapada powoli dobiegła końca. Następnego dnia z samego rana ruszyliśmy w drogę powrotną. Przez Batumi dotarliśmy na lotnisko do Kutaisi. Po wyjeździe do Autonomicznej Republiki Adżarii w głowie pozostało mi kilka przemyśleń.
  • Gruzja, a w szczególności Autonomiczna Republika Adżarii na zawsze pozostanie w moim sercu.
  • Dla gości w adżarskich domach nigdy ich nie zabraknie pysznego jedzenia, unikatowego wina i czaczy. Stoły uginać się będą pod ciężarem lokalnych przysmaków: phali, abdżasandali, tkemali i adżyki, mcwadi czy chaczapuri.
  • Nie byłem w drugim takim miejscu na świecie, gdzie ciepłe morze oddalone było 100 km od zaśnieżonych szczytów gór.
  • Gruzini są narodem niezwykle gościnnym, co Polakom okazywali na każdym możliwym kroku. Służyli radą, dobrym słowem i pysznym jedzeniem.
  • Postanowiłem, że wrócę tutaj z rodziną i pokażę im wszystko czego w Adżarii doświadczyłem. Razem z dzieciakami odkryjemy nowe miejsca, atrakcje i smaki, o których napisze miejmy nadzieję następnym razem.

Udostępnij!

Sprawdź również
18 listopada 2016|Kulinaria

Przepisy na dania z kociołka

Przepisy na dania z kociołka Dania kociołkowe to w naszej rodzinie sposób na udaną imprezę na świeżym powietrzu. W tym..

Przejdź do wpisu
Zatoka Mew
21 września 2019|Podróże

Zatoka Mew: domki z widokiem na morze- recenzja z pobytu

Zatoka mew: domki z widokiem na morze. Z tego wpisu dowiecie się, czy warto jest wybrać się do Władysławowa na urlop. Podpowiem co zobaczyć, gdzie zjeść i czy miejsce to jest stworzone dla rodzin z dziećmi.

Przejdź do wpisu
19 listopada 2016|Kulinaria

Idziemy na zakupy. Targ Śniadaniowy.

Idziemy na zakupy. Targ Śniadaniowy. Co i dlaczego warto kupić na targu, nie tylko tym Śniadaniowym   Uwielbiam targi z..

Przejdź do wpisu