menu

Targi Rolniczo-Ogrodnicze w Kościerzynie-Relacja

29. Targi Rolniczo-Ogrodnicze w Kościerzynie-Relacja

 

Rolnicza krew 

 

Może nie wiecie, ale płynie we mnie rolnicza krew. Moi dziadkowie prowadzą gospodarstwo rolne koło Błonia. Ja sam kiedy tylko mogę lubię ubrudzić sobie dłonie. W wolnych chwilach sadzę warzywa, owoce i zioła, czy to na warszawskim Jazdowie, czy u mojej teściowej na Mazurach. Jako szef kuchni interesuje mnie cały proces wytwarzania żywności, od “ziarnka do garnka” 😉 Dlatego z dużą przyjemnością i nieskrywanym zachwytem przyjąłem zaproszenie na 29. Targi Rolniczo-Ogrodnicze w Kościerzynie. Był ogrom atrakcji, masę pyszności i mnóstwo przemiłych ludzi. Poniżej znajdziecie moje krótkie podsumowanie.

 

Polskie lokalne warzywa

 

Zacznę od początku, aby wyjaśnić skąd wzięliśmy się Bogusią na targach. Łódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego oddział w Kościerzynie, który był jednym z organizatorów poprosił nas o przeprowadzenie pokazu kulinarnego.

 

 

Wspólnie doszliśmy do wniosku, że tematem przewodnim będą polskie lokalne warzywa. Pomysł o tyle udany, że sezon na młode warzywa jest w pełnym rozkwicie. Zgromadzonym podczas godzinnego pokazu zaserwowaliśmy Żeberka z młodą kapustą, ziemniakami z koperkiem i szparagami. Przygotowaliśmy grubo powyżej 100 porcji, aby poczęstować jak najwięcej osób. Nie odnotowaliśmy negatywnych opinii, wszyscy byli zachwyceni.

 

 
Smakuj regionalnie

 

Po pokazie w końcu był czas na zwiedzanie terenu targów. Przyznam szczerze, że zanim zapoznałem się z ofertą wystawców i atrakcji wątpiłem, czy znajdę coś dla siebie. Bo czy może interesować mnie kosiarka rotacyjna- bębnowa, brona talerzowa czy przetrząsacz do siana 😉 Sprzęty owszem niczego sobie, ale trochę nie moja bajka 😉 Na szczęście nie zabrakło także dobrego jedzenia. W strefie „Smakuj regionalne” rolnicy, stowarzyszenia i koła gospodyń wiejskich zachęcali do degustacji oraz zakupu najsmaczniejszych polskich produktów.
Przeprowadzone zostały warsztaty: kulinarne – dla dzieci, pszczelarskie, pielęgnacji i cięcia krzewów, oraz piwowarske. Natomiast KGW i stowarzyszenia działające w powiecie sieradzkim zaprezentowały lokalne i tradycyjne potrawy.

 

 

Biodegradowalny dziczek

 

Na koniec zakupiliśmy w sekcji ogrodniczej roślinę o egzotycznej nazwie Sundaville, którą podarowaliśmy mojej Mamie z okazji dnia matki. W komplecie dostała dziczka wykonanego z bliżej nam nieznanego materiału, ale raczej jest to produkt w 100% biodegradowalny 😉 Na ciekawskich załączam zdjęcie dziczka, który znalazł swoje miejsce w ogrodzie w naszym domu w Izabelinie. Może ktoś odgadnie z jakiego tworzywa jest wykonany.

 

Przed samym wyjazdem zakupiliśmy najapetyczniej wyglądające produkty, zjedliśmy pyszną kiełbasę z ogniska i ruszyliśmy w powrotną drogę do Warszawy. Obiecaliśmy sobie, że wkrótce wrócimy w gościnne stronny powiatu Sieradzkiego, który nie został przez nas wystarczająco zwiedzony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. akceptuję